XV

Mocno poirytowany prowadził ją za rękę do domu. Szli w milczeniu, choć Jil wydawało się, że jej szaleńczo bijące serce słychać w całym ogrodzie. Zdenerwowała go, a mimo to odczuwała lekką satysfakcję, gdy zaskoczenie w jego oczach zmieniło się w gniew. Aż była w szoku, że wciąż nie odebrał jej wolności.

Im bliżej domu byli, tym bardziej nie mogła się nadziwić. Mieszkali w murowanym, piętrowym budynku, gdzieniegdzie obłożonym drewnianymi belkami, po których pięły się pnącza roślin. Wielkie, drewniane okna, od środka zasłonięte ciężkimi zasłonami, zdawały się emanować jakąś dziwną, starą energią, niczym chata baby jagi. Choć w tym wypadku to chyba raczej była to posiadłość szalonego czarnoksiężnika. Niektóre z okien zamknięte były masywnymi okiennicami z metalowymi okuciami. W tym samym stylu wykonane były dwuskrzydłowe, wielkie drzwi, do których prowadziły schody z balustradą wykonaną przez szalonego metaloplastyka z upodobaniem do winorośli i demonicznych psów. Akuma wyciągnął z plecaka pęk wielkich kluczy i otworzył skrzydło drzwi. Pierwszych, bo okazało się, że za nimi znajdują się kolejne.

– Zapraszam do środka – ni to warknął, ni powiedział, pchając drzwi i gdy weszli trzasnął nimi. Zdjęła buty i zanim zdążyła się rozejrzeć, gdy tylko się wyprostowała, Akuma przycisnął ją twarzą do ściany. – Ciesz się Jil, że naprawdę nie mam czasu. Bo jestem tak wkurwiony, że aż mnie trzęsie. – Chwycił ją za włosy i odciągnął głowę liżąc lubieżnie po policzku – I naprawdę żałuję, że nie zobaczę co Set z Tobą zrobi. – Wsunął rękę w jej dres i znów chwycił za obolały półdupek. – Miał być masaż, jakaś kąpiel. Chciałem byś pierwszą noc po ostrym jebaniu spędziła jak księżniczka – Dopchnął ją biodrem do ściany, aż stęknęła. – Ale nie… musiałaś być niegrzeczna. Nieposłuszna. I ukrywać to przede mną tak długo.
– Uh Akuma… – stęknęła, gdy dał jej odetchnąć – chciałam się tylko podroczyć.
– No to się podroczyłaś. – znów polizał jej twarz – A niedługo dowiesz się, z czym to się wiąże. – Puścił ją. Zrzucił buty z nóg rozrzucając je pod ścianą. – A teraz chodź, pokażę Ci, mimo wszystko, co dla Ciebie przygotowałem.

Przeprowadził ją przez szeroki korytarz pokryty starą beżową farbą, która w niektórych miejscach zdecydowanie próbowała rozwieźć się ze ścianą ozdobioną obrazami w różnym stylu. Od nowoczesnych drukowanych grafik po malowane, płowiejące już, artystyczne wyrazy czyichś mrocznych wizji. Rozwidlenie korytarza prowadziło z prawej strony do obszernej kuchni urządzonej w wiejskim stylu, zaś lewa strona prowadziła wgłąb pomieszczeń mieszkalnych. Pierwsze, zamknięte, drzwi po prawej stronie Akuma określił gabinetem Seta, który to pokój miała okazję, przynajmniej częściowo, oglądać przez telefon. Kilka metrów dalej, po lewej stronie znajdowały się drzwi do pokoju Akumy. Zanim weszli wskazał jej jeszcze wejście do sypialni Seta sąsiadującej z gabinetem oraz łazienki znajdującej się na wprost korytarza, tuż obok schodów prowadzących na piętro budynku.

Otworzył drzwi swojego pokoju i skinieniem zaprosił ją do środka. Jego sypialnia był dość prosta, w stonowanych kolorach. Szarości, brązy, bordo. Jedną ze ścian zajmowała wnękowa szafa. Na środku pokoju, pod przeciwległą do drzwi ścianą, znajdowało się duże, bardzo szerokie łóżko, nad którym górowało jedno z wielkich okien domu, zasłonięte ciężką zasłoną. Spojrzała w stronę kolejnej ściany i spostrzegła biurko zastawione elektroniką, zarzucone śrubkami, puszkami jakichś smarów, narzędziami i rzeczami, których nawet nie umiała nazwać. Przy tym biurku nie raz widywała go w czasie wideo rozmów, zwykle dłubiącego w czymś potrzebnym mu do pracy. Po obu stronach biurka stały także głośniki i leżało kilka książek. A obok biurka…

– Oh…! – jęknęła zaskoczona. Obok biurka stała metalowa klatka obita z góry i po bokach deskami. Dziewczyna podeszła do niej powoli, zerkając na Akumę, który oparł się nonszalancko o framugę drzwi, zaplatając ręce na klatce piersiowej. Buda sięgała jej do kości biodrowej i była długa na półtora metra, a szeroka na połowę tego. W środku wyłożona była jedynymi kolorowymi elementami tego pomieszczenia, poduszkami i kocem. Kucnęła przed metalowymi drzwiczkami, nad którymi wisiała tabliczka z napisem „Jil”. Uśmiechnęła się i zerknęła na niego pytająco.
– Mówiłem, że zbuduję Ci budę laleczko.

Set trzasnął wkurwiony drzwiami samochodu i trzymając papierosa w zębach nerwowo przeszukiwał kieszenie. Klient wyprowadził go z równowagi swoim ciągłym zmienianiem koncepcji, nierealistycznymi wymaganiami i kolejnym spotkaniem, które mogło być mailem. Nienawidził, gdy ktoś marnował jego czas. I tak cudem udało mu się wyrwać wcześniej.

Wsadził klucz do dziurki masywnych, drewnianych drzwi i zaklął, gdy okazało się, że są otwarte. Pamiętał przecież, że je zamykał. Ostrożnie nacisnął klamkę i pchnął, by jak najciszej otworzyć, a w razie czego nie spłoszyć niechcianego gościa. Szybko jednak dotarło do niego, kto był winowajcą w tej sytuacji, rozrzucone buty Akumy sugerowały, że wrócił już do domu i to on musiał… Jego wzrok przykuła druga para stojąca równo pod ścianą. Damska. Czyżby…

Zasunął potężne zasuwy, odwiesił klucze i skierował się wgłąb korytarza, przeczesując włosy palcami. Im bliżej pokoju Akumy był, tym szybciej biło jego serce, choć krok i ruchy wciąż emanowały stoickim spokojem. Najpierw ich usłyszał. Podekscytowany ton Jil dziękującej Akumie i jego głęboki głos spokojnie coś jej tłumaczący. Set kolejny raz przeczesał włosy, dwukrotnie pstryknął palcami i stanął obok przyjaciela opierającego się o framugę.

– No nie spodziewałem się, że przywieziesz ją do domu przyjacielu. – położył dłoń na ramieniu Akumy. Jil, wciąż przyglądająca się swojej budzie, na chwilę zamarła, gdy go usłyszała, a potem natychmiast padła na kolana, obijając je boleśnie.
– Panie! Tęskniłam! – rzuciła rozpromieniona  nie zważając na to, że powinna czekać aż on pierwszy się do niej odezwie.
– No proszę, jesteś wcześniej. Kazałeś mu iść w diabły, czy w końcu przestał pierdolić farmazony? Ja też się nie spodziewałem. Ale skomlała smutna, to ją wziąłem, by nie zdechła z tęsknoty. Chociaż… – rzucił z przekąsem – okazało się, że jednak jest trochę nieposłuszna.
– O? – Set uśmiechnął się pod nosem – Chodź tu suczko. Na nogach. – Gdy rozpromieniona podeszła, pozwolił jej się wtulić. – Wkurwił mnie, bo znów mogliśmy załatwić online. Więc kazałem mu dopłacić za każdą godzinę spotkania i nagle okazało się, że sprawę można ogarnąć szybciej – Wplótł palce w jej włosy i pocałował w czubek głowy. – Co nabroiła? – Zwrócił się do przyjaciela rozpakowującego plecak.
– O, niech sama Ci powie. – rozebrał się i zbierając brudne ubrania z łóżka, skierował się w stronę łazienki – Chciałem, abyś dzisiaj był dla niej delikatny, bo wyjebałem ją równo, ale teraz… pokaż jej co robisz z niegrzecznymi psami Set.

Pan lekko odciągnął jej głowę, by spojrzeć jej w oczy.
– Co zrobiłaś suczko? – wsunął dłoń na plecy dziewczyny i docisnął ją do siebie.
– Gdy… Gdy dostałam zadanie, mój Panie, pozwoliłam sobie zrobić coś jeszcze. – Drżała patrząc w jego zagadkowo zimne oczy. Był tu. Albo raczej ona tu była. Tak blisko.
– Jakie zadanie i co zrobiłaś? – jego spokojny, nie zdradzający żadnych emocji ton dźwięczał jej w uszach. Uwielbiała ten głos. Zawsze ją hipnotyzował. A teraz skupiony był tylko na niej.
– M.. miałam iść do łazienki Panie. Zdjąć majtki, wytrzeć nimi uda i przynieść je Panu Akumie. – uśmiechnął się pod nosem. Zawsze bawiło go to, jak bardzo blondyn wkręcony był w damską bieliznę. Jakby mógł to używałby jej jako ręcznika do twarzy i ścierki do rąk, jebany fetyszysta. – Ale zanim wyszłam zrobiłam sobie dobrze…. – jęknęła cicho, gdy pociągnął włosy mocniej i wbił palce w jej biodro. – I powiedziałam Panu Akumie dopiero pod domem… – Set lekko uniósł wargę i zmarszczył brew. – Bo… bo… – teraz już nie była taka pewna, czy to był dobry pomysł – bo chciałam się z nim podroczyć… Panie… – Set cmoknął kilka razy niezadowolony i wciąż ciągnąc ją za włosy chwycił jej twarz ściskając usta w dziubek.
– Oh niedobra suka – przekręcił lekko głowę i przesunął językiem po zębach – chyba trzeba cię naprostować. – Puścił ją i pchnął do wyjścia. Pchając przed sobą przeprowadził przez korytarz i zatrzymał szarpnięciem za bark przed drzwiami. – Rozbieraj się. I na czworaka do pokoju. Siadasz na środku i grzecznie czekasz aż wrócę. – Uchylił drzwi, sięgnął do środka, by zapalić światło i poszedł do swojej sypialni przygotować się do spotkania, na które czekał ostatnie kilka tygodni.

Drżącymi rękami zdjęła z siebie ubrania i położyła je, złożone w kostkę, pod ścianą. Wślizgnęła się jak pies do pokoju i zatrzymała się jak wryta. Widywała jego gabinet, gdy służyła przez telefon, ale wychodzi na to, że widziała mały fragment tego pomieszczenia. Pod oknem, jeszcze niedawno, stało biurko, na którego miejscu w tej chwili zostało tylko duże rzeźbione krzesło. Za nim znajdowało się odsłonięte okno z przymkniętymi okiennicami. I tak naprawdę, poza stojącym na środku skórzanym, czarnym fotelem, nie widziała wcześniej nic więcej. W rogu, pod ścianą z oknem, stała kolejna klatka, tym razem po prostu metalowa, bez żadnych ozdób, poduszek, jak to w przypadku jej budy. Na przylegającej do niej ścianie zamontowane były stelaże z hakami, obręczami, przęsłami oraz obitymi skórą podporami. Kolejna ściana, z oddalonymi drzwiami wejściowymi, pełna była haków, na których zawieszone były łańcuchy, okowy, pejcze, kajdany i kajdanki, pasy i kneble. Na ostatniej że ścian wisiały stare, drewniane szafy, stało kilka komód oraz duże głośniki.

Jil usiadła niepewnie przy fotelu. Poprawiła pozycję i przygryzając wargi siedziała drżąc i zastanawiając się, co teraz. Drzwi otworzyły się z impetem i do gabinetu pewnie wkroczył Set. Miał na sobie czarne, dopasowane spodnie ze skórzanym pasem i dużą, metalową klamrą, ciężkie buty do połowy łydki i pokrywające całe przedramiona skórzane pieszczochy.  Przez barki przerzucił potrójny pejcz, którego rzemienie i rękojeść swobodnie zwisały na nagim torsie. Natychmiast zrobiło jej się gorąco. Głośno wciągnęła powietrze i westchnęła zaciskając dłonie na kolanach. Podniecenie uderzyło jej do głowy, na chwilę wypierając uczucie niepewności i lekkiego strachu.

Kucnął przed nią i pogłaskał delikatnie policzek. Gdy przymknęła oczy z przyjemnością, uderzył. Jęknęła zaskoczona. Przeniosła na niego wzrok i spojrzała speszona. Znów pogłaskał jej policzek i uderzył kolejny raz, mocniej. Na ten raz już była gotowa, ale i ten wywołał w niej lekki bunt i zaskoczenie. Trzeciego nie poprzedził czułością, poczym chwycił ją za brodę i przekręcając przyjrzał się twarzy. Oczy dziewczyny zaszkliły się, ale nic nie powiedziała, pokornie przyjęła razy. Zdjął z pieszczochy skórzaną obrożę z kółkiem i metalowym logo ich zespołu. Zapiął ją na szyi suki.
– Miałaś ją dostać w przyjemniejszych okolicznościach, ale wybrałaś inną drogę. – upewnił się, że jest dobrze zapięta i wstał kierując się do ściany z hakami. Zdjął jedną ze smyczy i sięgnął po knebel z dziurawą kulką pozwalającą na oddychanie przez usta. Ponownie kucnął przed dziewczyną. Trzykrotnie zakręcił dłonią przed jej twarzą. – Powtórz. – Podniosła drżącą rękę i powtórzyła jego gest. – To znaczy, że chcesz mi coś zakomunikować, gdy jesteś zakneblowana. Niezależnie czy masz skrępowane ręce czy nie. Jeśli nie widzę twoich dłoni gest możesz wykonać głową. Czy to jest jasne?
– Tak Panie. – odpowiedziała cicho. Spoliczkował ją.
– Nie słyszałem.
– Tak Panie. – powiedziała głośniej. Raz jeszcze przesunął dłoń przed jej twarz. Pokazał jeden palec.
– To znaczy, że wszystko jest ok. Powtórz. – Wykonała gest. Dołożył drugi palec. – To znaczy, że potrzebujesz chwilę przerwy. Powtórz. – Dłoń jej drżała tak bardzo, że nie mogła jej opanować. Podniósł trzeci palec. – To znaczy, że nie możesz już wytrzymać. Twój „kredens”. Powtórz. – Stres, podekscytowanie, strach i niepewność wypełniały jej krwioobieg i mózg dudnieniem. – Jeśli nie widzę Twoich rąk, gesty możesz wykonać skinieniami głowy. Jeśli głowę masz unieruchomiona, mrugnięciami. Czy to jest jasne?
– Tak Panie. – drżenie jej głosu sprawiało mu ogromną przyjemność. Napawał się jej niepewnością i podekscytowaniem. Wstał i przyjrzał się jej ciału z każdej strony. Ślady zębów i paznokci Akumy, pazurów jego rękawicy oraz siniaków po pasie sugerowały, że kompan nie oszczędzał ich zabawki. Teraz on dołoży trochę od siebie, do tego dzieła. Klęknął za nią i poprawił włosy związując je w ciasny, wysoki kucyk. Przysunął knebel do jej ust i gdy posłusznie otworzyła usta zapiął go z tyłu głowy. Przyczepił smycz do obroży i przeprowadził ją przez pokój pod okno. Z parapetu zabrał papierosy i popielniczkę. Wrócił z suką do fotela i rozsiadł się na skórze. Przyciągnął ją do siebie, tak by klęcząc leżała między jego nogami. Przycisnął jej policzek do swojego krocza i odpalił papierosa. Położył dłoń na jej głowie i delikatnie głaskał jej twarz. Palił w ciszy, niespiesznie.

– Akuma czekał niecierpliwie, jak pojebany, by do ciebie przyjechać suko, dać ci trochę przyjemności. To zupełnie do niego niepodobne… A ty go wkurwiłaś. – uderzył siarczyście policzek. – Wsiadł w pociąg w środku nocy, mimo, że miał jechać rano samochodem, przez co nie mógł się wyspać po pracy. – znów uderzył wyrywajac z niej stęknięcie. – Po tym jak cię ukarał to i tak przez cały pobyt robił wszystko byś czuła się adorowana, klęczał przed tobą. – kolejny raz sprawił, że zaskomlała – Przywiózł cię tutaj wydając mój hajs bez pytania – raz jeszcze – zbudował ci budę – kolejny slap – zrobił dla ciebie obrożę – tym razem jęknęła z bólu. – A ty niewidzięczna suko – szarpnął smyczą wciągając ją na siebie i zbliżając jej twarz do swojej. Ślina sącząca się z knebla kapała na jego tors. – miałaś czelność bez pozwolenia, bez pytania zabawiać się naszą cipką? – warknął raz jeszcze szarpiąc smyczą i zepchnął ją na ziemię. Upadła na bok obijając sobie biodro i ramię. Oparł buta o jej żebra i docisnął. Niezbyt mocno, ale na tyle, by poczuła, jak podeszwa wbija się w ciało. Przesunął dłonią po swojej twarzy i wstał odpychając ją tak, by leżała na plecach. – Waruj.

Oddychała ciężko dysząc. Zamarła w bezruchu obserwując, jak podchodzi do stelaża i przygotowuje plecione, skórzane liny. Przewiesił je przez uchwyt na środku przęsła i zaczepił do nich, również skórzane, kajdany. Chwycił pejcz i zsunął go z torsu strzelając kilkukrotnie w powietrzu. Wrócił do dziewczyny, schylił się po smycz i pociągnął, zmuszając ją do przejścia pod przygotowane do skrępowania miejsce.

– Wstawaj, ręce do przodu. – Posłusznie wykonała polecenie, patrząc na niego przepraszająco. – Myślisz, że ugłaszczesz mnie tymi oczkami suko? – zapiął pierwszy nadgarstek i upewnił się, że nie jest ani za mocno, ani za luźno – Za długo na to czekałem, a ty dałaś mi zbyt dobry pretekst do zabawy. – Gdy zapiął drugą rękę chwycił wolny koniec liny i ściągnął go unosząc jej ręce i zmuszając do stanięcia na palcach. Końce zaczepił o hak zakręcając kilkukrotnie. Stanąwszy za nią, objął ją jednym ramieniem w pasie, a drugie wsunął między piersi i pieścił skórę szyi oraz dekoltu. Gdy wbijał paznokcie, zostawiając delikatne ślady, jęknęła i zacisnęła uda. Rozsunął je, wpychając między nie kolano i raz jeszcze przesunął paznokciami kończąc na sutku. – Nie za dobrze ci bura suko? – zsunął rękę z talii i niedelikatnie wsadził palce w pochwę. – Mokra. Czyli za dobrze się bawisz, co? – stęknęła przepraszająco. Przez chwilę pozwolił jej na przyjemność. Tęsknił, też chciał, poza złojeniem jej skóry, dotknąć jej, posmakować, poczuć. Oblizał palce i odsuwając się wymierzył mocny raz w pośladek. Tak mocny, że aż podskoczyła. Pociągnął smycz sprawiając, że przez chwilę charczała i strzelił batem kilkukrotnie w powietrzu. Puścił. – Wypnij się. Porządnie.

Posłusznie przesunęła się na palcach i wspierając na uniesionych rękach czekała na pierwszy raz. Set zamachnął się i smagnął. Wrzasnęła przez knebel, gdy rzemienie trzasnęły jej obity tyłek.
– Mmm piękny dźwięk. Jeszcze raz. – Znów krzyknęła załamującym się głosem. Razy, które dostawała od niego na pierwszym spotkaniu, przy aktualnych, były delikatną pieszczotą. Nie wiedziała, czy to kwestia bata, kwestia trzeźwości, wciąż obecnego kaca, pozycji czy obitego tyłka, ale wyła jak suka wyć powinna. Kolejny raz sprawił, że podskoczyła. – Wracaj. – Usłyszała spokojny głos swojego Pana, gdzieś między biegającymi panicznie myślami. Poprawiła pozycję drżąc cała. Podszedł do niej od przodu i uniósł opuszczoną głowę dziewczyny. Po twarzy ciekły jej łzy, ale patrzyła na niego posłusznie. Pocałował ją w czoło i pogłaskał po głowie. Przesunął pejczem po mokrej cipce i polizał go patrząc jej prosto w oczy. Przeszedł za nią i uderzył mocno w pośladek. Jęknęła cicho i zakrztusiła śliną. Na chwilę zwolnił, przysłuchując się, czy wszystko w porządku i gdy upewnił się, że jest okej, kolejny raz smagnął pejczem. Wymierzył kilka kolejnych razów nie zwracając uwagi na to, że drepcze w miejscu wyjąc i krzycząc. Delektował się tymi dźwiękami pieszczącymi jego mózg. Dobrze mu było. Płonął, czuł jak podniecenie wypełnia całe ciało elektryzując skórę. Smagnął pejczem zahaczając o dolne plecy. Gdy nogi ugięły się pod nią, opadła wisząc na linie. Stęknęła skomląc i haustami łapiąc powietrze.

– Do góry. Popraw się. – mruknął z rozkoszą. Przyjrzał się wypiętej, mocno obitej dupie i cmoknął z zadowoleniem. Przez chwilę zastanawiał się, czy może zerżnąć ją w ten obolały tyłek, ale stwierdził, że jeszcze za wcześnie. Podszedł ponownie i delikatnie przesunął palcami po drżących plecach, by dać jej znać na co teraz ma się przygotować. Odsunął się i zamachnął wkładając w to dużo siły. Pejcz trzasnął o skórę, skórzana lina zajęczała, gdy suka instynktownie zerwała się do przodu by uciec. Szybko jednak wróciła do stania na palcach i ciężko dysząc czekała na kolejne smagnięcia. Pokój wypełniał się echem krzyków i jęków. Set raz po raz poprawiał penisa w dopasownych spodniach, powarkiwał z przyjemnością i machał narzędziem kary, z lubością obserwując powstające na ciele ślady.

Akuma otworzył drzwi i z uśmiechem zagadnął.
– Jak się bawisz przyjacielu?
– Wybornie. – zamachnął się ostatni raz – podasz mi szlugi? – Przeciągnął się i wziął paczkę od mężczyzny. Gdy odpalał papierosa, blondyn podszedł do Jil, przewiesił trzymaną w ręku koszulkę o jedno z przęseł i ściskając bolące pośladki dziewczyny, polizał rozgrzaną skórę suki. Przesuwając paznokciami po jej plecach stanął przed nią. Chwytając ją za gardło podciągnął do góry i wyprostował lustrując ją wzrokiem. Set dopiero zaczął, a ona była już zmęczona. Zaszklone oczy, cieknąca po brodzie ślina i ciężki oddech natychmiast uderzyły blondynowi do głowy. Spojrzała na niego nieprzytomnie, starając się oddychać spokojnie. Akuma miał na sobie robocze ogrodniczki ze zwisającymi swobodnie szelkami, zniszczone buty ochronne i bandany na nadgarstkach. Przyglądając się westchnęła z lubością, jak zwykle, zatrzymując wzrok dłużej na jego nagim, wytatuowanym torsie i nonszalanckim uśmiechu. Chwycił jej twarz w obie ręce, zlizał ślinę z szyi i brody mrucząc jak kot. Sięgnął dłonią do jej krocza i włożył palce do mokrej cipki.
– Set, Ty jesteś pewny, że to kara? Ta cipka jest mokra, jakby tylko czekała na więcej. – dopchnął palce zmuszając ją do stanięcia na czubkach palców. Objął ją drugą ręką w pasie. – Zobaczymy co dzieje się tam w środku. Wal.

Trzymając papierosa w zębach, strzelił kilkukrotnie pejczem, chwytając jego końce obie ręce, a potem uderzył. Akuma warknął z przyjemności, gdy rzemienie, poza jej plecami, trzasnęły go w przedramię. Set zamachnął się raz jeszcze, mocniej. Smagał raz za razem w akompaniamencie warkotu przyjaciela i skomlenia Jil. Ten z przyjemnością poruszał palcami w zaciskającej się przy każdym uderzeniu pochwie. Mimo podniecenia jakie odczuwała coraz silniej, mieszającego się z bólem, wciąż nieświadomie próbowała się wyrwać charcząc i śliniąc się w bark drugiego z Panów.
– No dobrze jej, kurwa. – zaśmiał się sięgając mokrą dłonią do ust i oblizując ją. – Wspaniale. – klęknął i zarzucił sobie jej nogi na barki. Docisnął pośladki i zatopił język w wargach sromowych. Stęknęła mniej boleśnie i zajęczała, gdy miękki język przesunął się po pulsującym wejściu do pochwy.

– Ty to nie miałeś iść kurwa do pracy? – Set ponownie smagnął pejczem, zahaczając o dłonie Akumy.
– No już już idę, zjadłem obiad, czas na deser. – burknął spomiędzy jej nóg. Został między nimi jeszcze kilka smagnięć i wstając przesunął językiem po jej ciele kończąc na kneblu. – Mam nadzieję, że obróżka podoba się suce – ścisnął dłońmi jej piersi i lekko pociągnął skórzaną opaskę. Pocałował dziewczynę, napierając na knebel i odchodząc raz jeszcze uderzył otwartą dłonią w pośladek. Nie miała już siły nawet jęknąć. Plecy i dupa paliły niemiłosiernie, nie odróżniała już nawet pojedynczych miejsc. Całe były jednym wielkim pulsującym bólem. Akuma zakładając koszulkę zbił piątkę z Setem i wychodząc rzucił – Będę Cię potrzebował jak wrócę.
– Tak szybko? – Set szczerze zdziwił się zerkając na blondyna.
– Tak. Tak szybko. Dobrej zabawy.

Przyglądał się w ciszy, jak suka próbuje stanąć na palcach utrzymując pozycję. Nie dawała rady. Drżące nogi nie chciały unieść jej ciężaru i co chwila traciła równowagę i kończyła wisząc na trzeszczącej linie. Zaplótł dłonie na klatce piersiowej i delektował się tym widokiem. Nie poddawała się, nie wołała też, by dał jej odpocząć. Jak na pierwsze poważne lanie to był usatysfakcjonowany tym, co widział. Napawał się jeszcze chwilę i zbliżył do niej. Przycisnął do siebie jej plecy dociskając ramieniem żebra, na co odpowiedziała mu głuchym stękiem. Wsunął kolano między jej uda i podtrzymując pod piersiami sięgnął do haka, by rozplątać linę. Powoli opuścił jej ręce, mocno trzymając, by nie upadła.

– Podobało mi się, wiesz suko? – rozpiął knebel i zrzucił go na ziemię. – Ale jeszcze nie skończyliśmy. – Podrapał ją po szyi. – Mam ochotę jeszcze trochę cię obić. Zanim cię przerżnę. – Ostatnie zdanie syknął jej do ucha. Chwycił ją mocniej i przeniósł pod fotel. Położył na podłodze i usiadł nad nią w fotelu. Nachylił się opierając na przedramionach. – Siad. – Podniosła się bardzo powoli, trzęsąc się i pojękując cicho. Usiadła w klęku i spojrzała na niego zapłakanymi z bólu oczami. Uśmiechnęła się lekko i przygryzła wargę. – O? Podobało się suce, że tak się cieszy? – Pogłaskał ją po policzku.
– To, że jesteś zadowolony Panie. To mi się podobało. – Przesunął kciukami pod oczami Jil, zbierając łzy. – Że mogłam dać Ci przyjemność.
– To teraz dasz mi jej jeszcze trochę. – chwycił zwisającą z jej szyi smycz i przyciągnął ją do siebie. – Możesz wybrać. Chcesz leżeć na podłodze, gdy będę zostawiał ślady na twojej cipce i cyckach, czy przywiązać cię do stelaża? – spojrzała lękliwie w stronę ściany i zadrżała. Nie była pewna. Nie wiedziała za bardzo czego się spodziewać po swoim Panie, a groźba sponiewierania tak czułych miejsc śmigała po jej umyśle.
– Czy… czy moglibyśmy Panie… – zacisnęła wciąż spięte skórzanymi kajdankami dłonie na kolanach – uniknąć jednak krępowania? – skończyła szeptem. Nie chciała go zawieźć, chciała być grzeczną, posłuszną suką. Jednak taki wpierdol, jak już dostała, to mimo jakiegoś tam doświadczenia, dla niej coś nowego. Nie chciała jeszcze raz być przywiązana, przypięta do tej metalowej konstrukcji. Ale nie chciała też, by został niezaspokojony. Nie była pewna też, ile jego potrzeb wytrzyma.

– Chcesz przerwać? – przyjrzał się zlęknionym oczom dziewczyny. – Za dużo na raz? Jedno słowo i kończymy.
– N… nie Panie. Po prostu… – głos ugrzązł jej w gardle. Odkrztusiła i wypuściła głośno powietrze – Nie wiem ile jeszcze dam radę.
– Zobaczymy. – wstał skracając smycz podnosząc ją z kolan. – Zatem podłoga. Kładź się. – Odpiął ją od obróżki. Gdy suka położyła się na zimnej podłodze stękając ni to z ulgi, ni bólu, Set podszedł do ściany z hakami i sięgnął po palcat. – Ręce za głowę. – wsunął buta pomiędzy nie, blokując możliwość ściągnięcia ich na klatkę piersiową. Przesunął szpicrutę po policzku dziewczyny i pacnął kilka razy. Zjechał po szyi na piersi i uderzył jedną z nich. Smagał jej piersi od góry, od dołu, uderzał sutki, boki cycków. Drażniona skóra Jil szybko pokrywała się rumieńcami, a twarde sutki paliły. Stękając co jakiś czas, pojękiwała i patrzyła na swojego Pana błagalnie. Nie wiedziała sama, czy błaga o litość, czy o to by ją zerżnął. Mieszające się emocje siały spustoszenie w jej umyśle.

Kucnął nad nią i przesunął palcami po obu piersiach ściskając mocno sutki.
– Rozsuń uda. Szerzej. – przesunął palcatem po mokrej cipce, rozsuwając wargi sromowe. Dokładnie zmoczył skórzany koniec szpicruty i przysunął do jej ust. Grzecznie polizała skórę wciąż wlepiając w niego wzrok. Chwilę później uniósł palcat i bez ostrzeżenia uderzył niedelikatnie między jej nogi. Natychmiast zacisnęła je wyjąc i szarpiąc zablokowanymi przez Seta rękami. Dał jej kilka chwil na przetrawienie sytuacji i powrót do poprzedniej pozycji. Gdy rozsunęła drżące nogi, uderzył raz jeszcze. Znów trafił idealnie, prosto w łechtaczkę. Kolejny już raz dzisiaj przeżywała coś nowego. Coś cholernie niepokojącego jej ośrodki bólówe, jednocześnie szarpiącego chaotycznie struny podniecenia. Nie była pewna, czy to ból tak działa, czy obecność Seta. Czy ten lubieżny, zadowolony uśmiech pojawiający się na sekundę na jego twarzy. Trzecie uderzenie sprawiło, że zrobiło jej się po prostu słabo i przewróciła oczami, mając wrażenie, że podłoga zapada się pod nią. Natychmiast zauważył, że zbladła i odlatuje. Szybkim ruchem przeskoczył obok niej i wsunął dłoń pod głowę dziewczyny. – Wracaj. – Drugą rękę rozpiął kółko spinające kajdanki i podniósł ją do półsiadu opierając o swoje uda. Podtrzymując brodę delikatnie poklepał ją trzeźwiąco po policzku. – Jesteś ze mną Jil? – Wydała z siebie niewyraźną onomatopeję i spróbowała złapać coś w powietrzu. Złapała dwa głębsze wdechy i jęknęła.
– Jeee.. Jestem. Prze.. pra…
– Cicho głupia, wszystko dobrze? – zdejmując jej opaski z rąk uważnie przyglądał się jej nabierającej kolorów twarzy. – Na dziś już Ci wystarczy, zdecydowanie.
– Chyba… nie wiem… Tak? – spojrzała na niego niepewnie. – Pa.. Panie? – uśmiechnął się lekko i pogładził jej twarz wierzchem dłoni.
– Skończyliśmy Jil. Koniec panowania na dzisiaj. Jesteś pewna, że wszystko gra? Chcesz wody? Wstać? Wiem, że byłem niedelikatny. Czy za bardzo? – Nie wiedziala co powiedzieć, była zmieszana. Chciała dać mu przyjemność, nie wytrzymała, czuła się okropnie, jej poczucie potrzeby sprawdzania się w swojej roli dźgało ją wyrzutami sumienia. Wychwycił jej emocje i po prostu przytulił. – Wszystko jest okej bejbe. Chodź, zabierzemy Cię do łóżka. Chyba czas odpocząć, co? – wstając wsunął ramię pod kolana dziewczyny, podnosząc ją z ziemi. Objęła go za szyję i pociągnęła nosem. – Tylko mi się tu nie rozklejaj, popłaczemy sobie w pościeli. – Zaśmiał się zamykając drzwi.

Przeniósł ją do swojego pokoju urządzonego zdecydowanie bardziej wyszukanie, w porównaniu do pokoju Akumy. Bogato rzeźbione, ciemne, drewniane meble kontrastowały z nowoczesnością w postaci dużego telewizora, wieży i podświetlonych ledami kolumn.

Bordowofioletowe ściany pokrywały różne fantazyjne grafiki malowane wprost na nich. Mroczne drzewa, zwierzęta rodem z upiornego lasu, ogromne grzyby z neonowymi akcentami i powyginane w nienaturalnych pozach postacie sprawiały wrażenie jakby trafiło się do fantastycznej puszczy strzegącej granic piekła. Tak samo jak u Akumy, na środku pokoju, pod ścianą stało wielkie łóżko z rzeźbionym wezgłowem ozdobionym wężami i cerberem.

Położył ją na aksamitnej ciemnozielonej pościeli i pocałował w czoło sięgając po butelkę wody stojącą na stoliczku z boku łóżka.
– Pij. – podał jej butelkę i usiadł rozwiązując buty. Gdy popijała, wciąż patrząc na niego z miną zbitego psa, rozebrał się i położył obok niej. – Jak się czujesz? – dotknął delikatnie jej obitych pleców wywołując dreszcze na jej ciele. – Fizycznie i psychicznie bejbe. – ściskała butelkę w dłoniach nerwowo gryząc wargę. – Fizycznie obolała, zmęczona i głodna. – spojrzała na niego kątem oka. Opuściła głowę i oparła ją o zgięte kolana. – Psychicznie? Jest mi przykro.
– Przykro? – Przysunął się i przytulił policzek do jej biodra.
– Nie wytrzymałam Twojej kary, nie doszedłeś, nie dałam Ci satysfakcji Set. – wciąż dusiła butelkę i próbowała ukryć się we własnych nogach.
– O dojść to ja jeszcze zdążę nie raz. I zapewniam Cię, że dawno nie czułem takiej przyjemności malując po kobiecym ciele. Mam tylko wrażenie, że trochę przegiąłem. – Złapał ją za nadgarstek i pociągnął na siebie – Oh chodź tutaj, chcesz popłakać, to chociaż daj się przytulić. Syknęła, ale poddała się jego ruchowi i skuliła otoczona jego torsem. Set oparł głowę o jej biodro i położył rękę na jej brzuchu.
– Nie wiem co powiedzieć, szczerze mówiąc. – sięgnęła na udo mężczyzny odwzajemniając jego pieszczoty. – Bolało w kurwę, ale w takim samym stopniu było podniecające. Choć nie ukrywam, że było kilka momentów, w których myślałam, że po mnie i że mnie po prostu zajebiesz – zaśmiała się cicho, pierwszy raz odkąd wyszli z gabinetu. – Nie spodziewałam się też, że tak mocno potraktujesz moją cipkę. Choć to było chyba naiwne z mojej strony..
– Następnym razem będę deli…
– Nie. Nie bądź. Jak zasłużę, to nie bądź. – Przekręciła się opierając głowę o jego uda. – Na tym polega ta gra, prawda? Mamy przecież safeword.
– Albo omdlenia – zaśmiał się podgryzając skórę jej bioder. – Lepiej już?
– Czy ja wiem? – westchnęła z rozżaleniem – Wciąż jesteś nieustartsfakcjoniwany. Tak mi się wydaje. – sunęła palcami po boku jego talii i bioder mrucząc cicho, gdy odwzajemniał pieszczoty. Czuła się totalnie zmieszana. Set nie wyglądał na niezadowolonego, wręcz początkowo na zmartwionego, a teraz na totalnie zrelaksowanego. Nie spotkała się z tym, by po trudnej sesji, ktoś z nią rozmawiał, ale czego spodziewać się po krótkich jednorazowych spotkaniach. Nie spotkała się też z tym, żeby nie nasłuchać się po, że mogła się postarać bardziej. Kurwa, jak źle do tej pory trafiała. Aż sama sobie współczuła.
– Nie muszę zalewać Cię spermą dziewczyno, żeby czuć satysfakcję. To siedzi w głowie. – przygryzł ciut mocniej jej skórę – Ale jeśli bardzo chcesz bym strzelił, to nic nie stoi na przeszkodzie. Nie ukrywam, że trochę za Tobą tęskniłem Jil i chętnie bym Cię poczuł całym ciałem. – Rozpromieniła się na te słowa i przygryzła wargę. Przez chwilę przeleciał ją strach, gdy obite części ciała spotkały się z dreszczykiem podniecenia, ale jednak chęć oddania się brunetowi była silniejsza. – Tylko czy Ty na pewno dobrze się czujesz? Dwa lania, dwa dni z tym zwierzęciem, Akuma na pewno też nie odpuścił Ci drogi. – podniósł się wysuwając spod dziewczyny i nachylił nad nią szczerząc i oblizując zęby. Westchnęła sięgając dłonią do jego twarzy i przesunęła kciukiem po wargach mężczyzny. Polizał jej palec i schylił bardziej całując ją krótko w usta.
– Nie odpuścił – zachichotała – ale zapewniam Cię, że ja na to też czekałam. – przesunęła dłonią po jego torsie i sięgając na plecy pociągnęła na siebie. Położył się na niej dociskając swoim ciężarem do łóżka. Podparł się na łokciu i sięgnął zębami do ucha. Przygryzając je i powarkując zapyta
– Na ostro? Łagodnie? Jak sobie panienka życzy? – Zaskomlała gdy podniecenie uderzyło obolałą wciąż łechtaczkę. W głowie znów szalało jej stado myśli. Była w jego łóżku, jego oddech ślizgał się po jej skórze i włosach, jego palce właśnie zwiedzały jej biodra.
– A czy można zamówić pół na pół? – jęknęła gdy wsunął dłoń pod jej udo i unosząc je sięgnął do mokrych, wciąż opuchniętych warg sromowych. Jego oddech przyspieszał, zaskoczyło ją to, jak drży dotykając efektów swoich działań. Kręciło go to jak były ciepłe, nabrzmiałe, mokre. Jak jego kilka razów palcatem przekrwiły je na tyle, że wciąż były gorące i napęczniale krwią. Sztywniejący penis wbijał się w jej biodro prawie że boleśnie. Set zatopił zęby w jej szyi i palce w cipce. Zaplotła ręce na jego plecach i wysapała błagalnie. – Wejdź, wejdź proszę. Daj mi go poczuć, proszę Set, proszę.
– Mhm, poskoml dla mnie jeszcze. – wsunął trzeci palec liżąc szyję dziewczyny. Zajęczała czując, jak przebiera palcami w środku jej ciała. Dopchnął je tak głęboko jak dał radę i zawarczał. – Pół na pół mówisz. Zobaczymy zatem, czy to Ci się spodoba. – uniósł lekko biodra i wycelował penisa w jej już wypełnioną palcami pochwę. Wepchnął go do środka wciąż ruszając palcami. Przerwał jej wycie wbijając usta w jej usta i wpychając język między zęby. Poruszał biodrami na zmianę szybko i mocno oraz powoli i delikatnie. Odrywał się od jej ust przy słabszych ruchach, by znów dusić jej krzyk przy zmianie tempa i siły. W pewnym momencie wyjął palce i mokre wepchnął jej w usta. – Lubisz ten smak laleczko? Swojej cipki i mojego chuja? – Mruknęła potakująco. – Mmm Jil, tyle czasu mogłem Cię tylko oglądać. – Dopchnął biodra wpychając penisa tak daleko jak dał radę – Po ostatnim spotkaniu czułem taki niedosyt – sięgnął dłonią wciskając ją między ich ciała i chwycił obolałą lechtaczkę. Zasyczała i przewróciła oczami – że nie wiem, czy Cię stąd wypuszczę. – ścisnął raz jeszcze. Na nowo rozpędził biodra wbijając się w nią rytmicznie. – Będę trzymał Cię w klatce jak będziesz niegrzeczna – docisnął palce i zaczął masować bolące miejsce napawając się jej jękami bólu i przyjemności. – jak będziesz grzeczna to będę Cię nosił na rękach. – zsunął rękę niżej i znów włożył palce do środka. Najpierw jeden, potem drugi. – Będziemy Cię tresować – pocałował ją w czoło – będziemy Cię rżnąć – przygryzł policzek – będziemy Cię karać, gdy na to zasłużysz – przysunął usta do jej ust czując, że i ona, tak jak on, zaraz dojdzie – A przede wszystkim, już na zawsze, będziemy Cię mieć na własność.

XIV

Zsunął spodnie i bokserki do połowy uda. Podniósł podłokietniki na siedzeniach i gestem kazał suce przesunąć się, by pół leżąc opierała się o przestrzeń łączącą ścianę i fotel. Oparł oba jej uda o swoją klatkę piersiową, przesunął kilka razy dłonią po penisie i wszedł w gotową cipkę bez słowa, podpierając się o ramę okna. Nie była to najwygodniejsza pozycja, ale miał to zdecydowanie gdzieś. Jebał już w mniej wygodnych miejscach. Wolną dłonią chwycił ją za twarz, zasłaniając usta. Pchnął.

– Przed chwilą miałaś możliwość wydawania z siebie dźwięków. Teraz – pchnął raz jeszcze – masz się zamknąć. Czy to jest jasne suko? – Rozpędzał się, dorównując taktom wybijanym przez koła pociągu. Suka skinęła głową, dysząc przez nos. – Inaczej resztę drogi spędzisz nago przy odsłoniętych zasłonach. – Wzdrygnęła się na tą myśl i przez jej oczy przebiegł cień strachu. Akuma oparł usta o jej czoło i jednostajnie pchając biodrami, powarkiwał z przyjemności. Była cicho, jedynie co kilka ruchów walczyła, zrywem mięśni, z przyjemnością chcąca się z niej wydostać. Wbiła palce w jego biodra i przymknęła oczy, starając się oddychać spokojnie, biorąc długie wdechy. Liczyła w głowie do czterech, by trochę złagodzić napięcie.

– Gdzie dryfujesz suko? – zapytał nie zmieniając tempa, gdy nieświadomie zmniejszyła nacisk na jego skórę. Jęknęła cicho, gdy głos Pana przyciągnął jej uwagę. Nie miała jak odpowiedzieć, wciąż mając zasłonięte usta. Jednoczesna próba kontrolowania się i nie odrywania świadomości od tego co się dzieje zmienił jej oddech w nieregularne westchnienia. Akuma odsunął się trochę i oswobodził jej usta. – No słucham.
– Liczę. – odetchnęła pełną piersią – By nie sprawić Ci zawodu Panie.
– Co liczysz? – przesunął palcem po jej wargach. Jeszcze trochę, jeszcze ją popieprzy, a potem te usta.
– Tempo oddechów, mój Panie. By się kontrolować. – zmrużyła oczy, gdy pogłaskał ją po policzku. Znów musiała bardzo mocno skupić się na tym by nie jęczeć, bo jego penis ślizgał się w niej, w pozycji mocno drażniącej punkt G i naciskającej na wypełniający się pęcherz. Do tego szorował swoim podbrzuszem po żołędzi łechtaczki, której teraz naprawdę niewiele było trzeba, by odczuwać cokolwiek.
– Nie chcę, byś zamieniała przyjemność na coś innego, chcę byś ją kontrolowała, nie odsuwała. – zmienił tempo, wchodząc mocniej, ale wolniej – Co czujesz, gdy to robisz?
– Zadajesz trudne pytania Panie… oh… – zadrżała i zaskomlała z podniecenia, gdy chwycił dłonią bok jej szyi i kciukiem zmusił, by uniosła brodę. – Czuję jak jest dobrze… – wbił paznokcie tuż obok kręgów szyjnych – oh… Czuję… ale staram się… uh… Panie proszę… – stęknęła odwracając głowę gdy przesunął nimi po szyi i obojczyku – jak mam odpowiedzieć…
– No już już. – znów pogłaskał jej policzek. – Słucham, już się z tobą nie droczę suniu. – Oparł drugą dłoń o zagłówek, dalej posuwając jej cipkę wolniejszym tempem.
– Dziękuję Panie… – ma chwilę przymknęła oczy, zebrać myśli i zwerbalizować to, co kotłuje się w jej głowie. Cierpliwie czekał, gdy znów kilkukrotnie odliczała w myślach – Czuję przyjemność, ale jakby z boku… Oh… to jest cholernieeeeem… – znów zamilkła na chwilę. Gdy przestawała skupiać się na liczbach podniecenie rozpychało się łokciami w jej umyśle, niczym licealny futbolista na stołówce – trudne… i staram się… o demony nie mogę! – krzyknęła i pozwoliła sobie na długi jęk, gdy Akuma poprawił pozycję, na chwilę zmieniając kąt napierania na ścianki jej pochwy. Natychmiast zakryła swoje usta dłońmi zlękniona. Zatrzymał się i spojrzał groźnie. Ale chwilę później wyraz jego twarzy złagodniał.
– No już, mów. Do jebania wrócę za chwilę. Co czujesz, gdy liczysz? – nie pytał jako Pan. Pytał jako Treser. Chciał wiedzieć, co dzieje się w jej głowie i ciele, by móc ocenić czy mogą to wykorzystać. Techniki dopasowuje się do uczniów, a nie uczniów do technik.
– Gdy liczę, to mam wrażenie, że przyjemność, którą wciąż czuję, jest jakby… dookoła? – przesunęła palcami po ustach, zastanawiając się. Akuma westchnął. Jeszcze chwila, jeszcze trochę. – Tak, dookoła. Jest, wyraźnie ją czuję, ale jakbym była w takiej miękkiej bańce, która nie pozwala jej mnie zalać. Nie wiem… – tym razem przygryzła dłuższe paznokcie i błądziła wzrokiem szukając słów. Powinna na niego patrzeć, powinna… sam skarcił się w myślach, by dał jej skończyć wypowiedź. Nie może dać się ponieść emocjom. Zaśmiał się sam do siebie, że może też powinien policzyć. – nie wiem jak to się będzie sprawdzało Panie, dopiero na to wpadłam.
– Jeśli dobrze rozumiem suczko – wsunął palce w usta dziewczyny – to jest mniej więcej to, co powinnaś czuć – Ciepłym i miękkim językiem sunęła po nich, zalewając jego dłoń gorącym oddechem – można powiedzieć, że upgrade’owałaś nasze ćwiczenia. Na razie się tego trzymaj, ale jeśli zobaczę, że odciąga to twoją uwagę ode mnie suko – resztą palców chwycił twarz za żuchwę – to poproszę Seta, by wybił ci ten pomysł z głowy. Czy to jasne? – skinęła potakująco głową i zmrużyła oczy, gdy znów pchnął jej biodra. Uczucie kutasa uderzającego o wejście do macicy, ocierającego się o opuchnięte ścianki pochwy, wypełniającego obolałą przestrzeń, powodowało, że chciała się roztopić, rozpłynąć po jego naciskiem. Wciąż nie mogła uwierzyć, że ten festiwal przyjemności dzieje się kolejny raz w ciągu dwóch dni. Czuła się jak w porno, ale dobrym porno.

Zagryzła zęby na palcach wciąż buszujących w jej ustach. Zwiększyła nacisk i mruknęła wyzywająco. Akuma zbliżył twarz i polizał wargi obejmujące kłykcie.
– Co to miało być psinko? Raz raz, wracamy do bycia cicho. – zagryzła mocniej znów pomrukując. Pchnął mocniej wciskając ją w fotel. Dłonią, którą opierał się wcześniej o okno, chwycił szyję suki i wbijając w skórę palce warknął ostro – Chcesz siedzieć tu nago? Naprawdę? – zagryzła jeszcze mocniej, tak bardzo, że aż rozbolała ją szczęka, ale tym razem nie wydała z siebie żadnego dźwięku. No może poza westchnieniem wyrwanym z płuc, gdy raz jeszcze dopchnął ją biodrami. Usta mu drżały, szczerzył zęby rozkoszując się bólem, który narastał w dłoni. Było mu mało. Zdecydowanie mało. Jil jakby to wyczuła. Gwałtownie przycisnęła ręce do pleców swojego Pana i zdecydowanym ruchem przeciągnęła po skórze pełnej blizn, mocno wbijając paznokcie. Zaryczał niekontrolowanie, nie spodziewał się tego. Noga, na której się opierał ugięła się pod nim i osunął się uderzając kolanem w ścianę. Poprawił się dociskając palcami szyję swojej suki. – Igrasz ze mną? – Zapytał warcząc. Raz jeszcze wsunęła ręce na jego plecy i znów przeciągnęła paznokciami, wbijając je tak mocno jak tylko dała radę. Ból, może nie tak intensywny jak tego potrzebował, ale jednak, eksplodował mu w głowie. – Jeszcze raz. – Przysunął usta do zagryzanych na palcu zębów. – Jeszcze raz suko. – wciąż dociskał do niej biodra, nie młócił w jej wnętrzu kutasem, ale i tak czuła, jak napiera na obolałe tkanki. Posłuchała. Ciężko oddychając przez zęby, nie wydając innych dźwięków, drapała z całych sił. Czuła jak drży, jak każdy ruch wywołuje napięcie w jego ciele. Patrzył na nią zamglonym wzrokiem i dyszał mocno zagryzając szczękę. Bolały ją palce, bolały paznokcie, ale nie przestawała. Bała się trochę, że rozora mu plecy, ale wyraźnie tego potrzebował. – Puść – mruknął mrużąc oczy. Gdy uwolniła zaciśnięte kłykcie jęknął. Wplótł uwolnioną dłoń we włosy dziewczyny i przyłożył czoło do jej czoła. – Jeszcze raz. – szepnął, zaskakująco delikatnie, gdy na chwilę przestała. Powoli drętwiały jej palce, ale dzika satysfakcja, że znalazła sposób, by dawać mu obezwładniającą przyjemność, gotowała się w jej żyłach. Pies jebał biczowanie, pies jebał rżnięcie w dupę. Jej Pan miękł jej w ramionach, gdy zadawała mu ból. Wbiła paznokcie tak mocno jak tylko mogła, chuj, najwyżej je połamie. Tym razem przeciągnęła nimi najwolniej jak dała radę, tak mocno, że drżały jej mięśnie i miała wrażenie, że zaraz pozrywa sobie ścięgna z napięcia. Nieregularny oddech Pana, opływający rozpalone policzki suki, powodował silne kurcze mięśni kegla. Gdy dotarła do pośladków, chwyciła je i docisnęła do siebie. Dalej wejść już nie mógł, ale przez chwilę miała wrażenie, że kutas w jej wnętrzu, i tak już twardy, naprężył się jak struna strojonej gitary. Zdrętwiałe uda, od ciągłego zapierania się tors mężczyzny, rwały i obawiała się, że jak wstanie, to raczej jej odpadną niż będzie mogła na nich się utrzymać. Ale jego obecność wynagradzała każdą niedogodność.

Szczerze się zdziwiwszy, doszedł. Bez wytrysku, doszedł. Mimo, iż próbował to powstrzymać, to jakimś dziwnym trafem nie dał rady. Przez świadomość przebiegła mu myśl, że przestaje nad sobą panować. Niedobrze, będzie musiał pogadać o tym z Setem. Ale zrobi to jutro. Teraz ma inne rzeczy do roboty. Jedno ramię wsunął za plecy Jil, drugą ręką odepchnął się od ściany i podniósł ją z siedzenia. Pociąg trochę bujał, więc zaparł się kolanem o siedzisko, by nie stracić równowagi i ostrożnie odsunął tors uwalniając jedną z jej nóg. Zaskomlała z bólu, gdy odrętwiała kończyna, ściągnięta przez grawitację dostała nową, większą porcję krwi. Podnosząc dziewczynę, wyszedł z niej i zmienił rękę podtrzymującą jej plecy. Powoli zsunął z siebie drugą nogę wsuwając udo między jej uda, by ją podtrzymać. Znów odpowiedziało mu skomlenie.
– Wszystko gra? Możesz stać?
– Nie jestem pewna Panie… – ruszyła nogami, ostre igły w stopach i łydkach zadrwiły z układu nerwowego. Nie poddawała się, ruszała palcami stóp, kostkami, na zmianę stając to na lewej to na prawej nodze. Kilka razy zgięła kolana i gdy stwierdziła, że już jest w miarę ok, spróbowała stanąć na całych stopach. Bolało, ale przynajmniej nie miała wrażenia, że są z waty.
– Jak dojedziemy trzeba będzie trochę rozmasować twoje mięśnie, bo obawiam się, że niedługo naprawdę się nie ruszysz. – chciał zwolnić ją ze służby, ale zanim strzelił palcami złapała go za dłoń. – Hm?
– Wybacz mój Panie zuchwałość – delikatnie pchnęła go, by usiadł – ale zdaje się, że jeszcze nie skończyliśmy. – Z trudem, ale kucnęła przed nim. Wsunęła dłonie na dolne plecy swojego Pana i spojrzała na niego błagalnie. – Mogę Panie? – zaśmiał się szczerze. No pojebana laska, idealnie do nich pasująca. Ledwo stoi, ledwo siedzi, a jeszcze chce pochłeptać fiuta.
– Możesz suczko. Możesz. Dobra z ciebie dziewczynka. – poklepał ją po głowie. – Ale najpierw podnieś się i załóż spodnie. Nie będziesz siedziała gołą dupą na tej brudnej podłodze. – Wyciągnął ręce, by pomóc jej wstać. Ubrała się, ponownie rozruszała kilka razy drżące nogi i klęknęła. Znów sięgnęła za niego i ujęła w usta żołądź. Zamruczał i założył dłonie za głowę. – Dobra suczka, dobra. Powoli, nie śpiesz się, nie szarżuj.

Ssała, lizała, delikatnie pieszcząc wędzidełko. Wsuwała go powoli opierając główkę o podniebienie i dociskając spód penisa językiem. Raz po raz, lekko naciskała zębami na napiętą skórę, z każdym ruchem wsuwając go coraz dalej.
– Nie. – rzucił, gdy po kilku minutach wzdrygnęła się, chcąc przekroczyć swoją granicę. Grzecznie skinęła głową i odrobinę wysunęła penisa. Chwycił go, blokując możliwość włożenia za daleko. – A teraz mocniej. Szybciej. – Spełniła jego żądanie, wkładając w swoje ruchy resztę siły, która jeszcze tliła się w jej ciele. Chłeptała, zasysała, napierała ustami na sztywnego członka, pomrukując gardłowo. Oparł drugą dłoń o jej głowę i nachylił się lekko, by kontrolować sytuację. Obserwował reakcję jej ciała, widział, że klęczenie sprawia jej dyskomfort, mimo że usłużnie skupiała się na obrabianiu chuja. – Lubisz go suko, nie mylę się? – na chwilę oderwała od niego usta.
– Tak Panie, uwielbiam. – sapnęła łapiąc głęboki wdech.
– A co w nim takiego uwielbiasz? – zaczął poruszać dłonią na trzonie, by przyspieszyć finał. Zsunął dłoń z głowy na brodę dziewczyny i lekko zadarł ją do góry.
– Uwielbiam jak mnie wypełnia Panie. – wbiła paznokcie w skórę nad pośladkami mężczyzny – Uwielbiam jego smak, jego kształt. – Patrzyła w oczy Akumy z podziwem. – Uwielbiam, gdy jebiesz nim mój tyłek Panie. Uwielbiam, gdy rżniesz moją cipkę. – Gdy przesunął kciukiem po jej wargach zadrżała lekko. – Uwielbiam, gdy napierasz nim na moje ciało. Gdy pieprzysz moje usta. – Każde jej słowo czule łechtało jego ego. Dreszcze przyjemności potęgowane były przez dłonie suki drażniące jego nerwy. Zdjął gumkę z roztrzepanych włosów swojej zabawki i objął tył jej głowy, wsuwając palce między włosy. Przysunął ją do kutasa.
– Otwórz usta, obejmij go zębami i gdy skończę masz wszystko ładnie połknąć. Co do kropelki. – Posłusznie wykonała zadanie mocno drapiąc jego plecy. Nie próbował już powstrzymywać swojej przyjemności. Wystarczyło kilka kolejnych ruchów, kilka jej mruknięć, by wystrzelił. Wzdrygnęła się nerwowo przełykając, gdy sperma rozlała się po podniebieniu i gardle. Nie puściła, póki nie upewniła się, że załadował w nią wszystko co miał. Gdy wyjmował penisa z jej ust, pocałowała nabrzmiałą żołądź. Westchnął z zadowoleniem i schylił się do niej. Pocałował ją długo i głęboko. Gdy oderwał się od niej, oblizała usta.
– Dziękuję Panie. Mam nadzieję, że jesteś usatysfakcjonowany. – wciąż patrzyła na niego rozmarzonym wzrokiem.
– Zdecydowanie. Bardzo dobra z ciebie suczka. Dobra, grzeczna dziewczynka. – puścił przyrodzenie i dwukrotnie pstryknął palcami. Kilkukrotnie przesunął dłonią po kutasie, schował go i poprawił bokserki oraz dres. Znów pomógł jej wstać i objął dłońmi udo, by je rozmasować. Oparła się o niego ramionami i lekko pojękując z bólu pozwalała na to, by przywracał funkcjonalność jej nogom. Paliły i rwały, ostre ukłucia powodowane przez napływ krwi i impulsów nerwowych do komórek jej ciała wyraźnie kpiły z ostatnich kwadransów spędzonych na zuchwałym nadwyrężaniu ośrodków czuciowych.

– Muszę iść do łazienki Akuma. Bo zaraz się po prostu zleję.
– Oh? To jakaś propozycja laleczko? – zaśmiał się wbijając palce w zesztywniałe ścięgna bioder dziewczyny.
– Na demony, nie. Proszę nie. – odwzajemniła śmiech – Daj mi z pół godziny, żebym wróciła do bycia względnie funkcjonującym człowiekiem, proszę. – pocałowała go w czoło.
– Idź, tylko najpierw napij się wody, dawno nie piłaś. Wolałbym byś mi nie padła. Szczególnie po wczorajszym chlaniu. – sięgnął po butelkę, która dziwnym trafem przetransportowała się na podłogę ze stolika. Pewnie wtedy, gdy pierwszy raz obezwładniła go pazurami. Wzięła kilka łyków, choć niechętnie, bo pęcherz wysyłał już sygnały SOS, i otworzyła drzwi przedziału przesuwając zasłonę. Pisnęła zaskoczona, gdy za drzwiami natknęła się na konduktora, który akurat przyszedł sprawdzić legalność ich pobytu w pociągu. Przez głowę przeleciała jej myśl, że może stał tam chwilę dłużej i słyszał… spłonęła rumieńcem, rzuciła krótkie „dzień dobry” i nerwowo podreptała do łazienki. Usłyszała za sobą, jak konduktor woła o bilet oraz uspokajający głos Akumy, że on je ma.

Wróciła dopiero kilka długich minut później i szybko wślizgnęła się do przedziału z ulgą spostrzegając, że kontroler już opuścił przedział. Akuma siedział pod ścianą z nogami na siedzeniu. Patrzył się telefon, uśmiechając pod nosem.
– Chcesz zobaczyć jak ładnie wyglądasz jebana od tyłu? – spuścił jedną nogę na ziemię i objął Jil w pasie, gdy położyła się, opierając plecami o niego. Pokazał jej film, który dzień wcześniej wysłał do Seta. Mniej więcej w połowie odtwarzania na ekranie wyskoczyło połączenie z brunetem.

– Szszszsz… ani słowa laleczko – rzucił i odebrał. – No co tam mordo?… Tak, jadę… nie wiem – zerknął na ekran telefonu – trzy? Może cztery godziny?… Friedrich powiedział, że mnie podwiezie… Jest coś do żarcia w domu?… Ta, na noc… – Delikatnie głaskał Jil po szyi, wpatrując się w szybę mknącego pociągu. – Pies to jebał, najwyżej padnę… Dobra, nie matkuj, widzimy się w domu, elo. – Rozłączył się i odłożył telefon na stolik.

– Set martwi się o Ciebie? – zapytała spoglądając w górę.
– Powiedzmy – mruknął z przekąsem i pocałował ją w czubek głowy. – Będzie w domu ze dwie, trzy godziny po nas, być może będziesz musiała poczekać na niego chwilę sama.
– Oh?
– No muszę iść do roboty. Niestety. – ziewnął i przeciągnął się. – Teraz chyba czas coś opierdolić, co? – sięgnął do reklamówki z wałówką i podał dziewczynie kanapkę.

Po posiłku włączyli sobie film na telefonie. Leżąc oparta na Akumie mocno walczyła z tym by nie zasnąć, szczególnie, że jego delikatne muskanie palcami po szyi zupełnie ją rozluźniało. W pewnym momencie po prostu odpadła i nieświadomie wtuliła się w jego ugiętą nogę. Uśmiechnął się pod nosem, sięgnął do plecaka stojącego obok i wyjął słuchawki. Wciąż gładząc ją po skórze i włosach dokończył oglądanie.

Dziewczyna spała głęboko, od czasu do czasu mrucząc coś pod nosem. Jemu też w chuj chciało się spać. Monotonny stukot kół pociągu nużył okropnie, ale nie pozwolił sobie na wycieczkę w ramiona Orfeusza. Czuwał, by po pierwsze nic jej się nie stało, a po drugie nic jej się nie stało. Gdy zbliżali się do docelowej stacji delikatnie podrapał ją po brodzie.
– Wstajemy laleczko, pobudka, niedługo wysiadamy. – Otworzyła oczy i spojrzała na niego nieprzytomnie. Potrząsnęła kilka razy głową, by zrzucić z siebie resztki dziwnego snu, w którym szybowała sama nad sobą, sterując swoimi ruchami za pomocą sznurków, jak marionetką. Przemierzała postapokaliptyczne scenerie, błądząc po omacku, szukając sama nie wiedziała czego.

Usiadła, spuszczając nogi i rozmasowując twarz sapnęła kilka razy. Wzięła butelkę wody od Akumy i nawilżywszy wyschnięte gardło wychrypiała łamliwym głosem.
– Długo spałam?
– Kilka godzin, jak się czujesz? – Podniósł się z siedzenia i sięgnął po walizkę leżącą na półce bagażowej.
– Powiedzmy sobie szczerze, fizycznie średnio na jeża. Boli mnie wszystko – uśmiała się przeczesując palcami włosy i poprawiając zmierzwioną fryzurę. – Ale jeśli pytasz o moją psychę to całkiem dobrze. – A Ty?
– Myślę, że mamy podobne odczucia. – pocałował ją w czoło i klepnął czule w pośladek.

Pociąg zaczął zwalniać, a gwar za drzwiami przedziału zaczął się nasilać. Odczekali chwilę, by pojebany tłum osób, które koniecznie muszą wyjść jako pierwsze, przelał się przez korytarz i drzwi. Wyszli z pociągu, Akuma chwycił Jil za rękę i skierowali swoje kroki na parking pod dworcem. Natychmiast rozpoznała auto, którym jechali do hotelu po koncercie i znów przeszedł ją dreszcz. Kierowca, czekający na nich, opierał się o maskę i spokojnie palił papierosa. Jego także bez problemu rozpoznała.
– Siema mordo – przysadzisty mężczyzna rzucił w stronę Akumy – witam panienkę serdecznie… – zawahał się na chwilę – …my się chyba poznaliśmy?
– Tak, na ostatnim koncercie – blondyn zbił z nim piątkę i wrzucił walizkę oraz plecak do bagażnika.
– No nie wierzę – łysy brodacz klasnął w ręce – ktoś wytrzymał z Wami dłużej niż noc? Friedrich jestem – wyciągnął dłoń w jej stronę, lekko się kłaniając. – Dla przyjaciół Fred.
– J.. Jil… – szepnęła zmieszana zerkając na Akumę i niepewnie ścisnęła dłoń mężczyzny.
– Wytrzymała i jeszcze chce więcej. – klepnął ją w pośladek i pocałował w policzek. – Najlepsza jaką spotkałem. – Objął ją ramieniem. – Nie stresuj się laleczko. Fred doskonale zna nasze upodobania. Wsiadaj – otworzył jej drzwi.
– W dobre ręce trafiłaś dziewczyno – pogładził zaplecioną warkoczyki brodę – tylko dość brutalne. Jakbyś potrzebowała ratunku – puścił jej oczko – dzwoń, wyciągnę Cię z opresji i dobrze się Tobą zaopiekuję. – Na te słowa blondyn trzepnął go w łysy łeb.
– Łapy przy sobie patałachu. Jedyne co możesz zrobić, to dostać od niej wpierdol. – wsiadł obok dziewczyny i położył dłoń na jej udzie.
– Switch? – kierowca zamknął ostrożnie drzwi auta i odpalił – No to się pobawicie, co kundlu? – Akuma trzasnął drzwiami najmocniej jak mógł i kopnął kolanem siedzenie kierowcy. Jil spojrzała na blondyna totalnie zdezorientowana.
– To nie do Ciebie laleczko. Ty to mnie dzisiaj strasznie wkurwiasz Fred. – warknął.
– Oho, kogoś tutaj coś swędzi. No to Set będzie miał używanie. – zaśmiał się, ale dodał ostrzej. – Trzaśnij jeszcze raz, a będziesz dymał z buta.
– Jedź kurwa, nie pierdol. – Przeczesał włosy i oparł się wygodnie o siedzenie.
– Pasy, drodzy państwo, bo nie ruszę.

Droga upłynęła im spokojniej, na rozmowie o nadchodzącym koncercie, planach z tym związanych. Po kilkunastu minutach opuścili miasto i skierowali się w stronę zalesionego przedmieścia. Jil patrzyła zahipnotyzowana na krajobrazy. Uwielbiała takie okolice, naturalne, z dala od ludzi, z dala od tłoku, hałasu, nadmiaru bodźców. Owszem, uwielbiała swoje miasto i czuła się szczęściarą mieszkając w najstarszej jego części, wśród klimatycznych budynków, a nie blokowisk, czy wieżowców. Jednakże zdecydowanie wolała przestrzeń otoczoną roślinnością. Natura to, no szok, jej druga natura.

Podjechali pod starą bramę, gdzie kierowca zatrzymał auto. Wysiedli, Akuma i Jil zapalili gibona, kierowca szluga, kulturalnie odmawiając wskazując na auto. Mężczyźni zbili piątki, Fred przytulił Jil trochę ją zaskakując śmiałością i wywołując warkot niezadowolenia u blondyna.
– Mówiłem, łapy przy sobie krasnalu. – rzucił z przekąsem.
– Kurwa, model się znalazł. – odgryzł się brodacz wsiadając do samochodu.

– Oh kurwa, jak tu pięknie – rozglądała się zauroczona po dzikim, zarośniętym ogrodzie. – Jakbym wiedziała, że mieszkacie w takim miejscu, to już dawno warowałabym pod tą bramą. – Przyglądała się dzikim pnączom, zwalonym drzewom i krzewom. Chłonęła zapach wilgotnych roślin, przymykając oczy co kilka kroków. – Jestem oczarowana. Oczarowana!
– Cieszę się, że Ci się podoba. Obiecuję, że poeksplorujesz nasz ogród na kilka różnych sposobów. – Zatrzymał ją i położył dłonie na biodrach dziewczyny. Pocałował ją, początkowo delikatnie muskając jej usta. Z każdym pocałunkiem stawał się ostrzejszy. W końcu wpił się w jej wargi i zdjął gumkę z jej włosów. Wplótł w nie palce i mocno dociskał do siebie. Znów był podniecony, znów miał na nią ochotę. Chciał pieprzyć ją tu i teraz, na tej żwirowej drodze prowadzącej do domu. Kręciło go to, że ma ją tutaj, w domu, na swoim terenie. Zabawki raczej nie pojawiały się w tym rejonie, bo jak to powiedział Fred, zwykle z nimi nie wytrzymywały. Nie było więc sensu zabierać ich dalej, niż do hotelu. Gdy trochę zaspokoił swój głód, oderwał się od niej:
– W domu mam dla Ciebie prezent. – poprawił jej włosy opadające na twarz. – Liczę, że Ci się spodoba laleczko.
– Prezent? Zasłużyłam? – mruknęła – Mimo, że byłam taka niegrzeczna, że doszłam sama, bez pytania, w łazience na dworcu? – Nie spodziewał się. Coś jakby gruchnęło w jego głowie. W oczach na chwilę stanęły płomienie.
– Gdy Cię do niej wysłałem? – warknął cicho przysuwając usta do jej ucha. Przeszedł ją dreszcz podniecenia i lekkiego strachu. Odpowiedziała mu potakującym mruknięciem. Mocniej chwycił jej włosy i wbił palce w biodro. – Rozumiem. Miałem prosić Seta, by był dla Ciebie delikatny, gdy wyjdę, bo dużo się wydarzyło. – Dyszał, mocno walcząc ze sobą, by nie zniewolić jej i ukarać tu i teraz. – Ale chyba zrezygnuję z tego pomysłu.
– Oh nie pamiętam, byś zabronił mi własnej inicjatywy, jeszcze chyba nie straciłam tego przywileju. – Droczyła się z nim wsuwając dłoń na jego plecy. Wbiła paznokcie i powoli przesunęła nimi po kręgosłupie.
– Dostałaś konkretne zadanie Jil. – Napierał na nią klatką piersiową unoszącą się w podnieceniu i rozdrażnieniu. – Konkretne. Pójść tam – warknął, gdy przesunęła palcami z powrotem w dół – zdjąć majtki, wytrzeć uda i przynieść je do mnie. Czy ja naprawdę za mało przetrzepałem Ci skórę dziewczyno? – Chwycił pośladek, na którym miała największego siniaka. Złapał tak mocno, że aż syknęła.
– N… nie… – stęknęła lekko uginając kolana. – Ciekawa byłam… – nie puszczał, warczał jej do ucha – jak zareagujesz…
– Ciekawość to pierwszy stopień do piekła laleczko. – polizał i przygryzł jej szyję. – A tam – wskazał w stronę domu, który już wyłaniał się zza zakrętu – ono na Ciebie czeka.

XIII

Zamknęła za sobą drzwi ubikacji i oparła się plecami o ścianę. Demony piekielne, przez tego chłopa oszaleje. Zsunęła buty i spodnie. Przesunęła dłonią po mokrych udach i oblizała palce. Lubiła smak swoich soków, zawsze zastanawiała się, czy mający szczęście je z niej zlizywać odbiera je w ten sam sposób. Będzie musiała zapytać Akumę…

Zdjęła spodnie i majtki, balansując na butach. Może nowe kible wyglądały na czyste, a kartka sugerująca kontrolę sanitarną wskazywała na cogodzinną wizytę sprzątaczki, to jednak zdrowy rozsądek sugerował ostrożność. Szare, bawełniane damskie bokserki Jil zdecydowanie zdradzały, jak bardzo kręcił ją blondyn. Dokładnie wytarła cipkę i uda skupiając się na tym, by jak najwięcej materiału zmoczyć.

Wyjęła wcześniej przygotowanego tampona i po rozpakowaniu go wsunęła do pochwy. O nie miała najmniejszego problemu by to zrobić, była tak mokra i śliska, że nawet nie poczuła jak go wsuwa. Przez chwilę się zastanowiła, a potem oparła jedną nogę o ścianę i pozwoliła sobie na chwilę przyjemności sama ze sobą. Wsuwała palce do środka, zahaczając o tampon, drugą ręką pieszcząc łechtaczkę. Słyszała jak do łazienki wchodzą i wychodzą inne kobiety, ktoś nawet szarpnął drzwiami jej kabiny na chwilę wyrywając ją z tej przyjemnej aktywności. Swoje podniecenie podsycała myślą, że w którymś momencie będzie mogła powiedzieć Akumie, co robiła, gdy kazał jej iść zdjąć majtki. Wyobrażała sobie ten moment, w którym mówi mu, że doszła sama, gdy on na nią czekał. Zastanawiała się, czy wykorzystać to raczej jako sposób, by go nakręcić, czy rozzłościć, poigrać z nim trochę. Gdy przez kilka minut nie mogła dojść przez rozpraszające otoczenie, zganiła sama siebie, że musi się spieszyć. Wsadziła mokre palce do ust, a drugą dłonią tarła mocno i szybko nabrzmiały kapturek łechtaczki. Gdy już doszła, orgazm był krótki i mało intensywny, jak większość, które przeżywała sama ze sobą. Jednak myśl, że będzie mogła wykorzystać go później, zdecydowanie mile drażniła jej emocje.

Jakoś do łazienki szło jej się łatwiej, niż w drugą stronę. Trzymała mokre majtki mocno ściśnięte w dłoni, tak bardzo, że była pewna, że słodki zapach jej soków wejdzie w jej skórę na stałe. Mimo iż było to absurdalne, to miała wrażenie, że wszyscy na nią patrzą i wszyscy wiedzą, że zamiast na dupie ma je w ręku. Podniecenie odznaczało się wyraźnym różem na jasnej twarzy i uciekało przyspieszonym oddechem z rozchylonych lekko warg. Starała się iść spokojnie, ale nogi niekoniecznie chciały współpracować, co skutkowało kilkoma potknięciami na prostej drodze, jakby zapomniały jak stawiać kroki.

Akuma siedział w tej samej pozycji, w której go zostawiła. Z jedną nogą wyprostowaną wzdłuż ławki, drugą opartą o podłogę, przez co ciężko było nie zauważyć jego wciąż intensywnego wzwodu. Oglądał coś w telefonie, uśmiechając się pod nosem, wystukując rytm palcami na oparciu. Jil stanęła naprzeciw niego i wyciągnęła lekko trzęsącą się pięść, w której trzymała materiał. Wziął od niej majki i przebierając nimi w dłoni, rozciągnął je i przysunął do twarzy. Z lubością wciągnął w nozdrza jej zapach i chowając bokserki do kieszeni, wskazał dziewczynie, by zerknęła na wciąż wgapiającego się w nich typa od kanapki. Gdy dziewczyna spojrzała w stronę kawiarni Akuma sięgnął do gumki jej spodni i delikatnie zsunął ją na tyle, by odsłonić biodro i lubieżnie uśmiechnął się w stronę przyglądającego się mężczyzny. Pstryknął dwuktrotnie palcami i mruknął do Jil:
– Myślisz, że lubi popatrzeć? – gwałtownym, acz kontrolowanym ruchem posadził ją bokiem, między swoimi nogami.
– Z tego jak się gapi, wnioskuję, że tak. – zaśmiała się lekko zawstydzona. – No na pewno nie ma z tym nic wspólnego Twoje prowokowanie. – ironizowała delikatnie dziugając go palcem w klatkę piersiową. Oparła głowę o jego ramię i musnęła ustami jego szyję. – To co tam jeszcze dla mnie przygotowałeś? – przesuwała wargami po skórze mrucząc cicho. Akuma znów wsunął dłoń pod jej bluzkę pieszcząc skórę pleców i odchylił głowę delikatnie, delektując się jej ciepłym dotykiem.
– Chcesz posłuchać, co bym z Tobą tutaj zrobił, gdybym nie zwracał uwagi na Twoje granice, czy wolisz bym po prostu włożył Ci rękę w spodnie i dobrał się do Twojej kudłatej cipki? – wolną dłoń wsunął między jej uda i docisnął Jil do siebie. – Chętnie sprawdził bym jak długo umiesz być cicho – masując udo napierał bokiem dłoni na jej krocze. Ugięła lekko kolano, by zasłonić uniesionym udem jego rękę. – Oh – zaśmiał się – czyli zostajemy przy słowach? No zobaczymy…

Wciąż jedną dłonią ugniatając jej nogę, drugą przesunął palcami w górę pleców i wbił paznokcie po obu stronach ostatniego kręgu szyjnego. Bardzo powoli, ale stanowczo i niedelikatnie przeciągnął nimi wzdłuż kręgosłupa zmuszając ją do wygięcia się w łuk. Gdy odsunęła wargi od jego szyi, wpił się w nie ustami i łapczywie całował ją przez dłuższą chwilę drapiąc raz mocno, raz delikatnie jej skórę. Oderwał od niej usta i patrząc prosto w oczy wywarczał półszeptem:
– Zdecydowanie wolałbym, byś klęczała teraz przede mną Jil. – ścisnął jej udo tak mocno, że aż jęknęła – Chciałbym czuć Twoje gardło na żołędzi. Przytrzymywać Twoją głowę za ten piękny koczek i testować, jak długo wytrzymasz z kutasem w buzi. Patrzeć – wysunął dłoń spod koszulki i wplótł palce we włosy – jak błagasz mnie wzrokiem bym dał Ci odetchnąć. Jak rozglądasz się speszona tym, że ci wszyscy ludzie… – przekręcił jej głowę, by objęła wzrokiem większą część hali. Gdy wydało jej się, że złapała chwilowy kontakt wzrokowy z kilkoma osobami znów spłonęła rumieńcem i sapnęła zawstydzona – …patrzą na Ciebie śliniącą się w moje jaja. Czy zapomniałem wspomnieć, że klęczałabyś w butach i koszulce? Bez spodni? – Było jej gorąco. Gorąco, duszno z podniecenia i emocji, które kotłowały jej się w głowie. Niby nie mówił wiele, ale jej wyobraźnia idealnie przedstawiała jego słowa. Z jednej strony jego obecność sprawiała, że chciała się zerwać i tu i teraz spełnić to co jej opowiadał, a z drugiej strony umysł mocno krzyczał, tańczył na jej mózgu z transparentami o potrzebie natychmiastowej ewakuacji. Nawet nie zauważyła, że jedną dłonią ściska materiał na jego torsie, a drugą zacisnęła na nadgarstku ręki na zmianę pieszczącej i zadającej ból wewnętrznej stronie jej uda. – Kto wie, może nawet bylibyśmy w wiadomościach. „Obsceniczne zachowanie pary na dworcu… – odchylił lekko jej głowę i sięgnął ustami do szyi – …zbulwersowani pasażerowie wezwali policję.”
– Akuma… – jęknęła najciszej jak umiała – …chciałabym uh… – urwała gdy przesunął kciuk i potarł nim cipkę.
– Co byś chciała laleczko? – ocierając zarostem jej skórę wyczuwał jak krew tętni jej w żyłach, a coraz głębszy, powstrzymujący reakcję oddech, ślizga się po jego karku.
– Chciałabym spełnić wszystkie Twoje fantazje… ale obawiam się, że nie jestem wystarczająco dobra…
– Spokojnie dziewczyno. – zaśmiał się cicho – Mamy na to bardzo, bardzo dużo czasu. Dni, tygodnie, miesiące… – docisnął palec trochę mocniej zataczając kółka – I tak pozwalasz mi na wiele. Czuję jak ze sobą walczysz. – odsunął się trochę by widzieć całą jej twarz i zawarczał lubieżnie – I nawet nie wiesz jak mnie to kręci. – chwycił mocniej włosy – trzymam palec na Twojej łechtaczce, na jebanym dworcu – zadrżała – robię z Tobą co chcę – tym razem to on zmrużył oczy z przyjemności. Jil znów poczuła sztywnego penisa wbijającego się w jej biodro – A nawet nie musiałem Cię ubezwłasnowolnić. Do pieprzenia w miejscu publicznym jeszcze dojdziemy. A jeśli już mówimy o dochodzeniu… – zwiększył intensywność ruchów między jej nogami jednocześnie kolejny raz wbijając się wargami w lekko rozchylone usta dziewczyny. Przez kilka dłuższych chwil zatopili się w rozkoszy zupełnie odrywając od rzeczywistości. Kontrolowanie się było coraz trudniejsze dla obojga. Oh, oczywiście jemu przychodziło to znacznie łatwiej, choć zupełnie, wcale, ani trochę nie chciał stawiać sobie granic. Ale ten pierdolony stanowczy głos bruneta w jego głowie, karcący zwierzęce instynkty, miał znaczącą siłę przebicia. Za to w głowie Jil rozsądek powoli poddawał się ustępując uległej naturze. Z każdym ruchem warg, z każdym dociśnięciem palca czuła, że jest coraz bliżej. Że ta suka w jej głowie odpala lont i obserwuje jak ogień popierdala w stronę TNT. Jeszcze chwila, jeszcze kilka sekund, jeszcze…

– Halo, przepraszam bardzo. – oderwany od przyjemności, Akuma odwrócił głowę w stronę stojącej nad nimi kobiety wspierającej dłonie na biodrach. Jego wyraz twarzy wyraźnie sugerował, że jest niezadowolony, wręcz wkurwiony, że ktoś mu przerwał, gdy jego zwierzyna była już tuż tuż.
– W czym mogę szanownej pani pomóc? – wysyczał przez zęby tak nieprzyjemnie, że kobieta cofnęła się o pół kroku.
– Czy zdają sobie państwo sprawę z tego, gdzie właściwie się znajdujemy? – Zaczęła piskliwie, wojowniczo potrząsając głową.
– Doskonale. Z tego co widzę to dworzec główny, hala oczekujących na pociągi. Wystarczyło spojrzeć na wielki szyld nad wejściem i też byś wiedziała. – uspokajająco pogłaskał roztrzęsioną Jil po ugiętym kolanie, drugą ręką po głowie i oparł policzek o jej włosy zasłaniając twarz dziewczyny przed wzrokiem babska. Wziął głęboki, spokojny wdech i już przyjemniej odezwał się do kobiety. – Mogę w czymś jeszcze pomóc?
– Tak! Znajdujemy się w hali! W miejscu publicznym! – nabrała trochę odwagi i podniosła głos – Takie rzeczy robi się w sypialni!
– Jakie rzeczy? – uśmiechnął się prowokująco.
– T.. to co robicie! – potrząsnęła krótką, kręconą czupryną i pokręciła ze zniecierpliwienia biodrami. Blondyn zlustrował ją powolnym wzrokiem od stóp po czubek głowy zatrzymując na chwilę wzrok na jej oczach.
– Czyli co?
– Te sprośne rzeczy! To całe całowanie…
– To chyba nic złego? – przerwał jej szczerząc zęby i wciąż głaszcząc uspokajająco swoją zabawkę.
– To całe molestowanie między nogami! – wyrzuciła z siebie półszeptem czerwona jak burak. Akuma zastanawiał się, czy raczej że złości i oburzenia, czy może niezaspokojonych instynktów i zazdrości.
– No musiałaś się, kobieto, nieźle gimnastykować, skoro stamtąd – wskazał ławkę kilka metrów za plecami Jil – doskonale widziałaś gdzie i co robię dłonią. Może zamiast się gapić poproś męża, by też okazał ci trochę uczuć?
– Tu są ludzie! Tu są dzieci! – próbowała przerwać mu wypowiedź mocno gestykulując.
– Twój mąż nie wygląda na tak oburzonego jak ty, myślę że masz szanse go namówić – nie zwracał uwagi na jej próbę zakrzyczenia. Zaśmiał się pod nosem, gdy usłyszał jak dziewczyna chichocze i parska mu w kark. Dobrze, rozluźniła się. – Proponuję byś wróciła na swoje miejsce i zasugerowała mu, czego brakuje w waszej relacji.
– Nie będziesz mi mówił szczylu co mam robić! A Ty, co masz do powiedzenia?! – kobieta spróbowała sięgnąć do ramienia Jil, ale złapał ją za nadgarstek.
– Zapewniam cię – jego głos stał się lodowaty i wyraźnie grożący bolesnymi i długotrwałymi konsekwencjami – że nie chcesz nas obrażać, a już na pewno nie chcesz dotknąć tym łapskiem mojej kobiety. – Zerknął w stronę męża irytującej go coraz bardziej baby. Facet ciężko wstał z ławki i niechętnie skierował się w ich stronę widząc, że rozmowa zaczyna wymykać się spod kontroli. Agresorka próbowała wyszarpnąć rękę z uścisku blondyna, ale ten nie puścił trzymając jej rękę mocno i wystarczająco boleśnie by zrozumiała swój błąd. Zapowietrzyła się, wylała z siebie potok słów o napaści wzywając pomocy i krzycząc do męża. Kilka osób spojrzało z zaciekawieniem na rozgrywającą się sytuację. Gdy zmęczony mąż dotarł do nich, Akuma wręczył mu rękę jego małżonki. – To chyba Twój, nie mój, problem. Proponuję zająć się nim należycie. – spojrzał spod brwi na kobietę – Twoja partnerka wyraźnie jest sfrustrowana i nie kontroluje swoich poczynań.
– Mówiłem jej, żeby odpuściła. – mężczyzna w kolorowych szortach i szarym tshircie lekko opinającym się na daddybody chwycił żonę za dłoń i wyjatkowo czule ją głaszcząc westchnął ciężko. Zmęczonym tonem kontynuował wypowiedź. – Owszem, moglibyście zająć jakąś ławkę na uboczu, jeśli musicie się tak migdalić na widoku…
– Wojtek! Czy ty oszalałeś? Ten bandzior chciał mnie skrzywdzić! – wyrwała rękę z jego uścisku i uderzyła go dłonią w pierś. Mężczyzna nie przejął się zbytnio, zdawało się, że to nie pierwszy i nie ostatni raz, gdy jego klatka piersiowa zbiera punkty frustracji żony.
– Proszę cię kobieto, nie rób scen. Zwracasz na nas większą uwagę niż ta dwójka, zanim do nich podeszłaś. Chodź proszę, usiądź, daj spokój. – Oparł rękę na jej ramieniu i skierował żonę w stronę ich bagaży. – A was bardzo proszę, trochę delikatniej, bo mi żona na zawał albo wylew zejdzie.
– Proponuję byś Wojciechu – Akuma podał mu dłoń na zgodę – poświęcił trochę czasu swojej kobiecie. Może nie umie zasygnalizować Ci swoich potrzeb. Zaspokojona kobieta, to spokojna kobieta, nie wtykająca nosa w nie swoje sprawy. A przynajmniej większość z nich tak ma.
– Ta.. przemyślę tą radę… – westchnął zniechęcony i odprowadził swoją mocno gestykulującą i opierającą się małżonkę. Kobieta wyrzucała z siebie potoki słów, z których można było wyłuskać groźby pod adresem zarówno pary jak i jej ślubnego.

– Wszystko gra? – Akuma odgarnął kilka kosmyków z twarzy Jil i chwytając ją za podbródek przekręcił jej twarz. Dziewczyna była lekko zmieszana, ale najwyraźniej też trochę rozbawiona sytuacją.
– Byliśmy blisko tego Twojego nagłówka? – uśmiechnęła się i zaplatając palce z jego palcami przysuwając je do ust. Składała na nich delikatne pocałunki mrużąc oczy i mrucząc cicho.
– Blisko to byłaś Ty laleczko, a ta flądra miała czelność nam przeszkodzić. – przyłożył usta do jej czoła. – Ale wynagrodzę Ci to. Wstawaj. Idziemy na peron bo mamuśka zaraz eksploduje, a biedny Wojtuś tego nie dźwignie. – Kobieta wciąż patrzyła to na nich to na męża, zagadując oburzona siedzących nieopodal ludzi.

Gdy wstali, Akuma bezceremonialnie poprawił sobie penisa w spodniach, puszczając oczko do poirytowanej obserwatorki i obejmując Jil ramieniem poprowadził dziewczynę w stronę przejścia. Po drodze kupili jeszcze coś do jedzenia i picia na drogę. Kilka kolejnych minut zajęło im dotarcie na odpowiedni peron, a niedługo później przyjechał ich pociąg. Skierowali się do wagonu z przedziałami i znaleźli odpowiadający ich biletom. Gdy weszli do sześciomiejscowego pomieszczenia Akuma zamknął drzwi za nimi i zasunął zasłony.
– Cały nasz. – Rzucił plecak na jedno z siedzeń.
– Cały? Żartujesz? – Odłożyła siatkę z jedzeniem na mały stoliczek pod oknem i podniosła walizkę, by wrzucić ją na półkę.
– Nie. Nie chcę by ktokolwiek nam przeszkadzał w podróży. – pomógł dziewczynie schować bagaż upewniając się, że nie spadnie im na głowę w czasie jazdy.
– Przecież to musiało kosztować fortunę. – gdy uchylała okno by wpuścić trochę powietrza mężczyzna stojąc za nią objął dłonią jej szyję, a drugą rękę włożył w jej spodnie zatapiając palce we włosach łonowych.
– Będę musiał to odpracować Setowi, bo na pewno wkurwi się, gdy zajrzy na swoje konto, więc teraz Ty – docisnął ją do siebie – odpłacisz mi w naturze. – Przygryzł jej szyję i zsunął dłoń chwytając łechtaczkę w dwa palce. – Najpierw dojdziesz, potem Cię zerżnę, następnie zrobisz mi obiecaną laskę. A później… zobaczymy. Może znów dam Ci dojść. – pieszcząc ją palcami przygryzł ucho dziewczyny, powarkując w rytm swoich ruchów. Jil tym razem nie powstrzymywała swoich jęków. Cicho, ale jednak odpowiadała na jego działanie.
– To pośba, czy groźba? – Rzuciła wyzywająco. Oparła głowę o jego ramię, położyła dłoń na jego, oplatającej szyję i poddała mu się całkowicie. Drugą dłonią drapała go po głowie i karku. Oh jakże wciąż nie mogła uwierzyć w swoje szczęście, tyle przyjemności pod rząd to chyba w życiu nie miała. Czuła się jakby gwiazdka przyszła wcześniej i trwała w nieskończoność.
– A którą z opcji wybierasz?
– To zależy… Jak długo… będziemy jechać? – zamruczała mrużąc oczy. Stali przy odsłoniętym oknie, z którego mieli widok na przeciwległy tor i peron. Pasażerowie czekający na transport w drugą stronę nie zwracali na nich uwagi, jednak sama świadomość, że znów ktoś mógłby ich dostrzec kręciła ją coraz bardziej. Szum oddechu blondyna pieścił jej ucho i policzek, dociskane do jej tyłka biodra wbijały ponownie sztywniejący członek w jej ciało. To już kolejny raz, gdy dziś oboje płoną pożądaniem, to było nierealne. Ile można? Jak długo? Czy tak już będzie zawsze? Nie wyobrażała sobie, by ta bajka mogła skończyć się kiedykolwiek. Nie chciała tego, chciała już na zawsze zostać w jego rękach, pod jego butem, pod ich nadzorem.
– Sześć? Może siedem godzin. Czemu pytasz?
– Oh kurwa… – nogi się pod nią ugięły, gdy ta wiadomość zapisała się w jej głowie. Wsunął kolano między jej uda, by nie zsunęła się całkiem.
– Czyżbyś liczyła, ile razy będę mógł Cię użyć do zabawy? – zsunął dłoń na piersi. – Chcesz ustalić jakiś plan? – zaśmiał się przesuwając usta na kark – Orgazm, jebanie, orgazm, drugie śniadanie?
– Jeśli tylko sobie tego życzysz. – Mężczyzna przesunął palce dalej i lekko pociągnął sznurek. Mimo tampona i tak była mokra.
– Trzeba będzie się tego zaraz pozbyć. Jak tylko ruszymy przechodzimy do konkretów.

Zza drzwi przedziału słychać było jak pasażerowie kręcą się po korytarzu szukając swoich miejsc. Ktoś zapukał do ich drzwi, więc Akuma rzucił krótkie „zajęte”. Nie zamierzał odstępować swoich miejsc, nie zamierzał pozwolić by ktokolwiek przerwał mu zabawę zwierzyną. Zastanawiał się, czy może zostawić ją wolną, czy dodać pikanterii tej podróży. Przez chwilę przebiegła mu przez głowę myśl o zbliżającej się nocnej pracy i tym jak będzie w niej zjebany, ale chuj z tym. Są rzeczy ważne i ważniejsze. A ona zdecydowanie była tą drugą kategorią. Pociąg ruszył, powoli, nabierając prędkości. Przez kilka chwil jeszcze masował cipkę, sunąc palcami między wargami sromowymi, to drażniąc żołądź łechtaczki, to sięgając w stronę odbytu. Początkowo myślał o palcówce, ale zdecydował, że poza tym, wyliże ją całą. Majtki, które wciąż miał w kieszeni nakręciły jego zmysł węchu. Chciał ją też posmakować. Odwrócił Jil i schylił się do piersi, początkowo przygryzał sutki przez materiał, by chwilę później unieść go i wbić zęby w skórę, która w kilku miejscach wciąż nosiła ślady jego wcześniejszych poczynań. Naznaczona jego obecnością wyraźnie sugerowała do kogo należy. Gdy lizał przestrzeń między cyckami przytuliła jego głowę do unoszącej się w podnieceniu klatki piersiowej i zajęczała przeciągle.

– Proszę… proszę… – nie musiała dłużej. Zdjął z siebie tshirt i położył go na jednym z miejsc. Zsunął jej spodnie i wskazał, że ma tam usiąść. Gdy to zrobiła uwolnił jedną nogę z nogawki i klęknął przed nią. Zarzucił jedną z długich nóg na podłokietnik, a drugą za swój bark. Poprawił jej miednicę tak, by miał jak najlepszy dostęp. Stanowczym ruchem wyjął z niej tampon i rzucił go na podłogę. Przez chwilę przyglądał się rozgrzanej cipce, tańczącemu w uniesieniu brzuchowi i jasnym udom. Sięgnął do nich językiem i zaczął lizać. Powoli, namiętnie całował, podgryzał i pocierał zarostem delikatną skórę zbliżając się do rozpalonego krocza. Czuł ten zapach, ten słodki, intensywny, zapach podniecenia i potu. Wsunął ramię pod udo oparte na fotelu, sięgnął drugą ręką do warg sromowych i rozsunął je. Całą szerokością języka przesunął po całej długości. Niekontrolowanie chwyciła go za głowę i docisnęła do swojego ciała. Gdy jęknęła, jeszcze raz przejechał językiem po wejściu do pochwy i wsunął koniec między skórę otaczającą gotową już na pieszczoty łechtaczkę. Zaskomlała prosząco.
– Powiedz mi… – jęknęła – …jak smakuję?
– Oh… – zastanowił się liżąc coraz mocniej. Wsunął dwa palce do środka i oblizał je – …jesteś słodka i słona. – Polizał jeszcze raz – trochę też kwaśna, jak żelki – Zaśmiali się oboje. – pachniesz intensywnie, wyzywająco, jak deser, który mógłbym jeść na każdy posiłek. – Kilka minut poświecił na mokrą i namiętną minetkę mieszając jej soki ze swoją śliną. Podgryzał, ssał, lizał, wsuwał język do środka w akompaniamencie jej westchnień, ohów i achów. Przesunął ustami zbierając jak najwięcej i podniósł się. Znów włożył w nią palce i sięgnął do punktu G. Kciuk wsunął w kapturek łechtaczki i zwiększając nacisk masował ją przesuwając palec w górę i w dół. – Sama spróbuj. – Pocałował ją, pozwalając by językiem pieściła jego wargi.
– Znam… ten… smak… – wyrzucała z siebie słowa w rytm dopychających ją palców – ale… na… Twoich… ustach… jest… znacznie przyjemniejszy. – Oparł się łokciem o fotel obok jej głowy i sunąc wzrokiem od jej rozchylonych ust do zmrużonych oczu obserwował reakcję na przyjemność, którą jej dawał. Wdzięczność i uwielbienie malujące się na jej twarzy sprawiało, że czuł dziwny dla siebie spokój. Nie spieszył się nigdzie. Ona najwyraźniej też nie. Zauważył, że stara się kontrolować swój oddech, pamiętając to, co ćwiczyli przez ostatni czas na odległość. W głowie analizował każde jej westchnięcie i każdą reakcję w odpowiedzi na niezauważalne na pierwszy rzut oka zmiany w ruchach jego ręki i nacisku kciuka.
– Grzeczna dziewczynka. Bardzo dobrze. Bardzo dobrze. – jednostajnym, rytmicznym ruchem sunął po ściance jej pochwy. – Mam przyspieszyć? Zwolnić?
– Nie… tak jest idealnie. – stęknęła i przebiegł ją dreszcz od łechtaczki po usta. – Mów do mnie, proszę.
– Oh, jak sobie życzysz laleczko. – oblizał usta i przysunął je do policzka Jil. – Jestem bardzo zadowolony – znów dreszcz – że tak ładnie pracujesz oddechem – musnął nosem zewnętrzny kącik oka. – Że mogę się Tobą bawić, że łamiesz dla mnie swoje granice – składał pocałunki na jej skórze – że dajesz mi tyle przyjemności i satysfakcji, a przecież nawet mnie nie dotykasz. – Zatrzymał na chwilę ruch sięgając tak daleko jak tylko pozwalały mu na to palce, na chwilę mocniej je docisnął i wrócił do rytmicznego posuwania jej pochwy. Potakiwała jęcząc i czując, że napięcie w jej ciele i głowie rośnie. – Jesteś dobrą suką – zaskomlała i poczuł jak mięśnie kegla kilkukrotnie zacisnęły się – Jesteś świetną zabawką – z podniecenia przygryzła wargi na co zareagował warkotem. Jego także przebiegł dreszcz i chęć rzucenia się na nią. Wyciszył go obiecując sobie, że już za kilka chwil wepchnie ostro kutasa najpierw w jej mokrą szparkę, a potem w te drżące usta – A przede wszystkim jesteś piękną kobietą, która należy do mnie. – Nie wytrzymała, starała się jak mogła, ale nie wytrzymała. Zagryzła zęby mocniej i przycisnęła jego dłoń do swojego krocza. Ruszał intensywnie palcami wśród spazmów mięśni pochwy starając się przedłużyć orgazm, który trząsł jej biodrami i udami. – Oh, tak Cię kręci to, że jesteś moją? Że Twoja cipka należy do mnie? Że mogę zrobić z Tobą co tylko chcę i kiedy tego chcę?
– Tak.. Tak.. Oh kurwa tak… – jęczała na tyle głośno, że nawet stukot kół pociągu nie był w stanie jej zagłuszyć i na pewno, jeśli tylko ktoś stałby za drzwiami, słyszałby, że właśnie dochodzi.
– Oh tak? – Pstryknął dwukrotnie palcami nad jej głową. Przedłużony orgazm znów wybuch w jej głowie. – No to teraz czas na to bym to wykorzystał suko.